25 lutego, 2015

Dlaczego warto myć włosy bez szamponu?

Zacznę od tego, że szampony to nie są wcale złe produkty. Większość ludzi na świecie (a przynajmniej na Zachodzie ;)) myje nimi włosy i ich głowy mają się w miarę dobrze. Każda z nas na pewno spotkała kiedyś pięknowłosą dziewczynę, która zarzekała się, że codziennie myje włosy szamponem i rzadko lub wcale nie używa odżywek. Można się pokusić o podejrzenie, że z natury włos ma gruby i mocny. Na problemy skóry głowy się nie skarży, a myjąc rano włosy, mimo ich długości i objętości, nie zbiera z odpływu średniej wielkości chomika.

Niestety większość ludzi nie ma ani bezproblemowych włosów ani hartowanej skóry głowy, odpornej na uczulenia kontaktowe. I o ile długość i gęstość włosów to raczej kwestia estetyczna, podrażnienia skóry głowy dla wielu są poważnym problemem. Jeśli uda się wskazać szampon winny reakcji skóry, należy będzie wybrać inny, nowy, licząc, że będzie bardziej łagodny. Bardziej łagodny okazuje się nadal zbyt niełagodny. Sytuacja się komplikuje. Na rynku półeczka łagodnych szamponów jest jednak ograniczona albo przechodzi w półkę dermatologiczną, niełagodną dla ludzkiej kiesy. W trakcie tych długich poszukiwań niektórym uda się w końcu zabrnąć do... kuchni.

Inni jeszcze są desperatami albo naturalsami, którzy po wieloletnich próbach przywrócenia włosom zdrowia i kondycji, skłaniają się ku opinii, że kiedyś szamponów nie było, a ludzie mimo to mieli zadbane, mocne włosy. Higiena włosów i ciała była skuteczna, ale wcale nie wykorzystywano do niej detergentów. Postanawiają spróbować. Zajmują lodówkę, ogałacają półeczkę z mąką, po kątach układają słoiczki z dziwnym, butwiejącym proszkiem ... a domownicy skarżą się, że jakiś lis wyjada jajka.

Powody są różne, a wszystkim przyświeca wiara oraz wiedza, że kiedyś nie było silnych detergentów, ludzie myli włosy znacznie rzadziej, przy czym nie cierpieli AZS i nie mieli suchej na wiór skóry głowy. Rodzi się więc nadzieja lub eko-wegano-paleo-anarcho-fundamentalizm ;]

Korzyści

W tym wpisie chciałam wyjaśnić, czego możemy oczekiwać porzucając buteleczkę szamponu na rzecz mycia włosów jajkiem, mąką, miodem czy czego tam jeszcze nie zdążyliście zjeść w święta:

- możesz liczyć na to, że problemy z Twoją skórą głowy się unormują. Jeśli przyłożysz się do no-poo masz szansę najpierw myć włosy co drugi dzień, z biegiem czasu co trzeci i czwarty. Zależy od Ciebie i Twojego organizmu. Jeżeli leczysz się od wielu lat u dermatologa, nic Ci nie pomaga lub efekty są nietrwałe, warto rozważyć wszystkie za i przeciw no-poo.

- możesz liczyć na poprawę stanu włosów na długości i ograniczenie wypadania włosów. Detergenty wysuszają skórę i włosy. Jedni są na to mniej podatni, inni bardziej. Włosy regularnie odzierane z naturalnej ochronki szybciej się kruszą, łamią, rozdwajają. W efekcie pasma na długości są powywijane, sterczą połamane w różnych miejscach. Naturalne środki myjące nie naruszają tej bariery, pozostawiając włosy czystymi. Jeżeli uważasz, że ten problem dotyczy Ciebie - zrób próbę z no-poo.

- może okazać się, że to naturalne składniki nie będą Cię podrażniać (może też być odwrotnie!). Skóra może wreszcie przestać swędzieć, łuszczyć się, znikną krostki, łupież. Ułagodzona, nawilżona skóra głowy przestanie się nadmiernie przetłuszczać. 

- czwarta korzyść w zasadzie nie jest do końca korzyścią. Niektórym ludziom zależy, aby ograniczać konsumpcjonizm oraz produkcję plastikowych opakowań. Nie potrzeba 10 kosmetyków do mycia 10 różnych partii ciała - można to zrobić jednym, respektującym ph ludzkiej skóry. Dla innych ważne jest, aby ograniczać kontakt skóry człowieka ze składnikami powstałymi na szkiełku. Czasami oparte są na naiwnej podejrzliwości, czasami na niejednoznacznych wynikach badań nt. wpływu różnych środków kosmetycznych na człowieka. Wynikają z wątpliwości. Wielu ludzi jest jednak po prostu ciekawych, jak to jest możliwe, że ciało można umyć oliwą, a włosy suchym szamponem z ziół albo wywarem z korzenia mydlnicy. Zdają sobie sprawę, że natura sama zadbała o zaspokojenie tej potrzeby człowieka, jaką jest utrzymywanie ciała w higienie. Zbierając coraz więcej informacji na ten temat, czasami ciężko uwierzyć, że powstał cały przemysł chemiczny zajmujący się produkcją detergentów, kiedy wszystko czego potrzebujemy w tej kwestii zostało stworzone przez laboratorium natury.

No-poo nie jest dla każdego. Szczególnie jeśli mamy poważne problemy dermatologiczne lub hormonalne. Warto naprawdę solidnie i spokojnie zastanowić się nad możliwymi przyczynami naszych dolegliwości. Łojotoku nie wyleczy się myjąc skóry głowy miodem, jeżeli jego przyczyny tkwią w problemach z układem hormonalnym. Bądźmy strażnikami naszego zdrowia i konfrontujmy zdobyte informacje, czasami nawet u dwóch różnych lekarzy.

No-poo nie jest i nie musi być zamiennikiem wszelkich szamponów. Może być urozmaiceniem i dodatkiem do pielęgnacji włosów, a nie pielęgnacją samą w sobie. 

Na koniec chcę dodać, że blog ten powstał wskutek moich rocznych doświadczeń z no-poo, które nie miałyby miejsca, gdyby nie lektura zagranicznych blogów i for, na których tematyka ta od jakiegoś czasu zrobiła się oldskulowa (szczyt zainteresowania dawno minął :)). Chciałam stworzyć miejsce, gdzie polski Internauta/ka znajdzie uporządkowaną wiedzę i podsumowanie doświadczeń, ale w swoim rodzimym języku.

Będzie mi miło poczytać o Waszych doświadczeniach. Postaram się też systematycznie uzupełniać blog o posty z efektami na zdjęciach, dokładnymi przepisami i pomysłami. Na razie odsyłam do lektury poprzednich artykułów, widocznych w archiwum po prawej.



12 komentarzy:

  1. Ja używam tylko szamponów ale delikatnych. Nie wyobrażam sobie z nich zrezygnować na stałe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zapowiada Twój blog:) będę zaglądać. Czym najcześciej myjesz wlosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róża, teraz znowu wracam do środków spożywczych i ziołowych, żeby udokumentować te próby na blogu. Najbardziej lubię chyba mydlnicę, żółtko (raz na tydzień) i mycie gotowymi maskami. Szykuję się do prób do water only, ale na razie staram się jak najbardziej przedłużyć świeżość włosów włosów, żeby się udało. A zaczynałam z pozycji straconej... :)

      Usuń
  3. Oj, chyba mówisz tak przez skromność, bo włosy masz piękne, gęste i lśniące. Proszę o kilka przepisów na naturalne szampony:) Moje słabo rosną i są delikatne, myślę więc, że może im szkodzić zwykle mycie. A muszę myć często, co drugi dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, z pozycji straconej czyli codziennego mycia :-) Moje włosy też są delikatne, cienkie i lekkie, i dopiero mycie łagodnymi spożywczymi składnikami im pomogło. Skórze też. Jak widzisz blog nie ma nawet miesiąca, a każdy przepis testuję na sobie i chcę sfotografować jego efekty na włosach - wcześniej tego nie robiłam, wiec wszystko dzieje się jakby od nowa :) Na razie przepis był jeden, wrzucam je na tę podstronę: http://laxnax.blogspot.com/p/przepisy-na-szampony.html. Było też o myciu żółtkiem (które lubię najbardziej) ze zdjęciami. Pozdrawiam Cię

      Usuń
  4. no dobrze.... ale dalej nie wiem jak myć włosy beż używania kosmetyków?:) Czy włosy polewamy wodą i tak masujemy czy jak?Będę wdzięczna z odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista pojedynczych składników, którymi można umyć włosów jest tutaj: http://laxnax.blogspot.com/2015/02/no-poo-czym-mozna-zastapic-szampon.html
      Tutaj jest o technikach: http://laxnax.blogspot.com/p/techniki-mycia.html

      To o czym piszesz to Water Only (mycie włosów samą wodą). Nie mam jeszcze opinii na temat tej metody, będę chciała spróbować w ciągu najbliższych trzech miesięcy. U niektórych amerykańskich blogerek WO się udało, a część się poddała :-] Wierzę jednak, że jest na nią jakiś sposób :]

      Usuń
  5. Szooook! Pierwszy raz jestem na Twoim blogu i zbieram szczękę z podłogi. Wiem, że nie wszystkie szampony są dobre dla skóry czy włosów, ale jakoś bez nich sobie nie wyobrażałam życia. Teraz wiem, że są różniaste alternatywy i chyba za jakiś czas zacznę eksperymenty, muszę jeszcze trochę o tym poczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super blog, wiele przydatnych informacji.
    Sama od roku nie stosuję do mycia ciała i włosów detergentów. Szczerze polecam mąkę żytnią jako szampon wszystkim tym, którzy jeszcze nie próbowali (najlepiej typ 720 by nie utrudniać sobie życia wyjmowaniem z głowy drobinek). Dla zapachu można dodać chociażby różne olejki eteryczne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Anonimku, bardzo Ci dziękuję za polecenie konkretnego typu mąki!

      Usuń
  7. Ciekawy blog. Moim zdaniem nautralne metody sprawdzają się gdy współgra to z naturalną dietą. Sprawdziłam to na sobie. Im mniej przetworzone jedzenie tym włosy mogę myć maturalnie-mąka,mydlnica jajem i pozostają świeże ok5dni,mimo ostrych treningów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wpływ zdrowej diety na funkcjonowanie skóry to szalenie ciekawy temat... Z własnych doświadczeń zaobserwowałam jedynie to, że dieta (w moim wypadku niskotłuszczowa z eliminacją węglowodanów prostych, posiłki o niskim indeksie glikemicznym oraz z dużym udziałem pokarmów probiotycznych - kwaszonej kapusty, kefirów) ładnie reguluje cykle menstruacyjne (z cykli wydłużonych do 30-dniowych) oraz zapobiega infekcjom układu moczowo-płciowego. :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. Cenię Czytelników, którzy mają swój mały wkład w bloga. Jeżeli jesteś Anonimem, proszę, podpisz się imieniem lub nickiem :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...