
" Drugi sposób mycia głowy polega na posypaniu włosów i lekkim roztarciu we włosach środków mechanicznie absorbujących zanieczyszczenia. Takimi środkami są proszki organiczne: zarodniki widłaka, mąka gryczana, drożdże ".Ponieważ wynikało w sposób pośredni z czasowników w zdaniu, iż chodzi o drożdże w postaci sproszkowanej, byłam wówczas gotowa wypróbować taki suchy szampon na sobie (wyobrażałam sobie, że testy będą szybkie, pomysł przypominał użycie talku). Niestety kolejka oczekujących składników i przepisów była długa, ja się zastanawiałam, czy na pewno chodzi o drożdże w proszku czy jednak o drożdże świeże... Ukręciłam nawet szampon "na mokro" na bazie drożdży (tutaj post ze zdjęciami), który jednak nie odpowiedział na moje pytanie - suche czy mokre? W ten sposób pomysł został odłożony "na kiedyś".To kiedyś przychodzi dzisiaj! Zupełnie przypadkiem znalazłam wzmiankę o szamponie z drożdży w książce, w której nie spodziewałabym się znaleźć czegoś o włosach - i w sumie błędnie, ponieważ do czynności pielęgniarskich należy również dbanie o higienę pacjentów w takim zakresie, w jakim sami w stanie nie są tego zrobić, w tym także mycie włosów!
Co ciekawego znalazłam w książce Stefanii Wołynki "Pielęgniarstwo ogólne" z 1986r.?
" Niektórym chorym, zależnie od ich stanu, pielęgniarka myje głowę nad muszlą albo w łóżku w pozycji leżącej. Do mycia używa się odpowiednich szamponów. Można też myć głowę w żółtku jaja (1-2 zależnie od długości i gęstości włosów). Po umyciu należy włosy dobrze spłukać ciepłą wodą. Pod koniec płukania, w celu zmiękczenia włosów, dodaje się trochę octu do wody.
U ciężko chorych zamiast mycia można skropić włosy i skórę głowy 50% alkoholem, następnie wyczesać włosy grzebieniem, na którego zęby nakłada się watę. W trakcie czesania należy zmieniać każdorazowo zabrudzoną watę.
Włosy można też oczyścić na sucho drożdżami. Drożdże wciera się w suchą skórę głowy i włosy; po 15-30 minutach, kiedy drożdże wyschną, należy dobrze wyczesać włosy. Po wyczesaniu włosy są czyste i puszyste."
To co nasuwa mi się jako pierwsze, to ciągle powracający w annałach, nieśmiertelny szampon z żółtka... Stosowany na dworze cesarstwa Austro-Węgierskiego, na przełomie wieków XIX. i XX. w Stanach Zjednoczonych, w Polsce Ludowej, oraz, jak widać, w trudnych warunkach szpitalnych. Muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona. Głównie dlatego, że obecnie prowadzenie higieny chorego odbywa się w wersji minimum (w szpitalach są najtańsze środki czystości, od mydeł po szampony - jeśli szampony w ogóle są). Dodatkowo opieka pielęgniarska jest tak wieloaspektowa i czasochłonna, że aż uśmiecham się na wyobrażenie pogodnej pielęgniarki oddzielającej żółtka od białek, które zaraz przeniesie na leżącą głowę chorego... jakby i tak nie miała więcej pracy.

Jutro rozpoczynam testowanie szamponu ze świeżych drożdży i niedługo dowiecie się, jak i czy w ogóle działa. Zachęcam również Was do testów i dzielenia się opiniami w komentarzach. Bardzo obiecujący wydał mi się opis efektów tego szamponu, a mianowicie, że "po wyczesaniu (drożdży) włosy są czyste i puszyste". Kiedy zrobiłam wspomniany wcześniej szampon "na mokro", którego składnikiem były również drożdże, napisałam w poście: "Jedna rzecz jest pewna - włosy są miękkie jak włosy dziecka i przewyższa to efekty po samym szamponie żółtkowym. Szorstkie zazwyczaj końcówki zmiękczyły się i nie odznaczają od reszty włosów przy dotyku - spróbujcie, jeśli też macie taki problem". Mam uzasadnione podejrzenia, że miękkość to zasługa drożdży.
Drugim ciekawym pomysłem na oczyszczanie włosów bez użycia szamponów, jest wspomniane w książce skrapianie skóry głowy alkoholem i wyczesywanie go potem nabitym na grzebień wacikiem. Jak już pisałam w poście o pielęgnacji włosów Elżbiety Bawarskiej (Sisi), cesarzowa korzystała przy myciu włosów z koniaku. Nie rozwijałam nigdy tematu alkoholi w kwestii mycia włosów, ponieważ po pierwsze nie znajduję chemicznego uzasadnienia dla właściwości oczyszczających alkoholu (poza tym, że alkohol jest dobrym rozpuszczalnikiem - ale czy to wystarczająca właściwość?), a po drugie i tak na razie nie odważę się takiego pomysłu wypróbować na sobie. Fakt jednak jest taki, że pomysł wykorzystywania alkoholu przy myciu włosów pojawia się w różnych źródłach, a na pewno niebezpodstawnie.

Na koniec mam dla Was ciekawostkę. W książce pielęgniarskiej nie mogło zabraknąć wzmianki o tzw. kołtunie (plica polonica). Można by pomyśleć, że drukowanie instrukcji postępowania przy pacjencie z kołtunem to zwykła nadgorliwość. Cóż bowiem trudnego w jego ogoleniu (i nie pytaniu o zgodę właściciela kołtuna)? Kołtun w warunkach szpitalnych może stanowić zagrożenie sanitarne, więc zasadna jest jego bezdyskusyjna eksterminacja... Lecz kołtuna może nie być tak łatwo odciąć od jego właściciela. Mowa też jest o sposobie jego rozczesywania - oczywiście pomocny będzie olej, a nawet całonocne olejowanie wykonane w szpitalu przez pielęgniarkę... w czasach PRLu :)
W tym wpisie to już wszystko. Jeśli podobają Wam się posty tego typu, zapraszam do działu Historia Pielęgnacji, gdzie wisi kilkanaście artykułów poruszających tematykę dawnej pielęgnacji :)
Pozdrawiam i udanych wakacji!
Kołtun na Wikipedii figuruje, o zgrozo, jako "warkocz polski". W sumie łacińska nazwa już sporo mówi. Brrr.
OdpowiedzUsuńA nie tylko na naszych terenach noszono kołtuny. Osobiście miałam okazję widzieć jeden siwy i naprawdę ciężki kołtun. Mówiąc dyplomatycznie, miał bardzo intensywny zapach :F
UsuńKołtun na Wikipedii figuruje, o zgrozo, jako "warkocz polski". W sumie łacińska nazwa już sporo mówi. Brrr.
OdpowiedzUsuńZarodniki widłaka? Wow.
OdpowiedzUsuńCzekam na info, jak się sprawdził szampon ze świeżych drożdży!
Mam wobec drożdżowego szamponu spore oczekiwania... z drugiej strony pewnie skończy się pierwszą poważną katastrofą i nie wyczeszę ich z włosów :P Ale sprawdzić trzeba!
UsuńDziękuję ci za tego bloga. Znalazłam go parę dni temu i czytam od deski do deski, a pod wpływem lektury zaczęłam myć włosy mąką z ciecierzycy (na początek). Jestem pod wrażeniem, bo nie dość, że myje, to jeszcze służy włosom! Muszę jeszcze dopracować metodę, ale widzę duży potencjał.
OdpowiedzUsuńP
Mąka z ciecierzycy na początek, a jak Ci idzie dalej? Dawaj znać i dzięki za komentarz :)
Usuńhttp://f.kafeteria.pl/temat/f1/zniknal-temat-o-anwen-p_6084041
OdpowiedzUsuń