02 marca, 2015

Jak myć włosy glinkami - technika


Glinki są wdzięcznym surowcem w pielęgnacji włosów. Nie tylko nadają się do ich mycia, ale mają też niebagatelny wpływ na regulację i tonowanie skóry głowy. Mogą pomóc w wielu problemach skalpu, w tym w jego nadmiernym przetłuszczaniu, więc warto rozważyć ich stosowanie. Przy tym glinki mają fantastyczną właściwość wizualnego zwiększania objętości włosów - zastosowane w formie mokrej i suchej podbijają je, a w formie suchej bardzo fajnie je usztywniają. W tym przypadku mogą bardzo pomóc przy włosach lekkich jak piórka i latających we wszystkie strony.

Ale glinki mają też swoją ciemną stronę. Koszmarnie matują włosy, odbierają im cały blask do tego stopnia, że może to wyglądać nienaturalnie, prawie jak sceniczna charakteryzacja. Tę ich cechę można wykorzystać na własny użytek - np. stworzyć dramatyczną objętość fryzury.

Dlatego rozwiązaniem jest stosowanie glinek tylko na skórę głowy. Także w przypadku mycia włosów, bowiem przetłuszczone włosy to tak naprawdę łój, który zebrał się od ich nasady (pierwsze 1-2 cm).


Ph glinek

Rynek kosmetyczny oferuje wiele rodzajów glinek i ich mieszanek a także glinki lokalne, pochodzące z terenów naturalnie w nie zasobnych. Każdy rodzaj glinki ma swoje własne ph, jednak zawsze jest to ph lekko zasadowe. Z tym faktem można sobie jeszcze poradzić, ale podejrzewam, że i tak najlepszym wyborem zawsze będzie glinka o ph jak najbardziej zbliżonym do ph skóry głowy (4,5-5,5). Informacji na temat konkretnych wartości nie ma wiele, ale uzupełnię ten wpis o własny wynik z papierków lakmusowych, kiedy tylko się wreszcie w nie zaopatrzę.

Z punktu widzenia ekonomicznego jak i praktycznego, najlepiej kupować glinki suche w postaci proszku. Jeśli macie już w domu tubkę z pastą w postaci glinka+woda, możecie ją wykorzystać, ale myślę, że szkoda pieniędzy (100 ml tubka białej glinki Argiletz kosztuje około 35zł, z czego ponad 50ml to sama glinka).

W kolejności od wartości najniższych:

Glinka biała Montmorillonite: ph 8,12
Glinka zielona Montmorillonite: ph 8,56
Glinka żółta Illite: ph 8,56
Glinka czerwona Montmorillonite: ph 8,89
Glinka zielona Illite: ph 8,92

Niesprecyzowane:

Glinka marokańska Ghssoul: ph 6-9,0
Glinka różowa Montmorillonite: brak informacji
Glinka Multani Mitti: brak informacji

źrodło: ecospa.pl

Jeżeli obawiacie się kontaktu włosów z zasadami, można przy robieniu pasty dodać dwie łyżeczki soku z cytryny. Włosy są wtedy minimalnie bardziej błyszczące i może rzeczywiście cały zabieg jest łagodniejszy dla włosów. Jak będę miała papierki lakmusowe to sprawdzę jak się wtedy kształtuje ph i dopiszę :)



Sposoby stosowania

Jest ich mnóstwo! Zaczynając od tego, że łyżeczkę glinki możecie dodać do szamponu i maski (np. takiej, którą ciężko Wam umyć włosy), sprawdzi się też w towarzystwie:

- żelu z siemienia lnianego
- miodu

Oraz wielu innych składników płynnych lub półpłynnych. W tych trzech wymienionych pomoże delikatnie umyć włosy. Ale jej zastosowanie nie ogranicza się tylko do oczyszczania skóry głowy, może pomóc ją uspokoić i ograniczyć przetłuszczanie, dlatego warto dodać ją do każdej emulsji, którą stosujemy jako maskę na włosy, czy to ręcznie robionej czy sklepowej.

1) Szampon-pasta z glinki

Powstaje w wyniku połączenia glinki z przegotowaną wodą, hydrolatem, roztworem cytryny lub naparem ziołowym. Glinkę trzeba bardzo dobrze rozmieszać. Konsystencja jest uznaniowa, wystarczy, żeby nie była za rzadka. Może się wydawać, że tej pasty trzeba stworzyć dużo aby pokryła włosy, skoro i tak nie będzie się pienić. Otóż trzeba pamiętać o tym, że 4-6 łyżek stołowych na pewno Wam wystarczy (to jest około 2 łyżek samej glinki), ponieważ nie chodzi tutaj o to, aby rozprowadzić ją po całych włosach - glinkę trzeba precyzyjnie nakładać na skórę głowy, która jest przetłuszczona. Jeśli macie wprawę w aplikowaniu wcierek na skalp, nie powinno to sprawiać problemu, mimo mało współpracującej konsystencji.
Przemieszczająca się od góry głowy glinka, oczyszcza pasma włosów podczas spłukiwania. Może to spowodować zmatowienie, dlatego warto skorzystać z metody na ananasa albo warkoczowej metody mycia włosów.
Masaż jest mile widziany, bo w jego trakcie pasta dociera do wszystkich zakamarków skóry. Niestety może nie obyć się bez plątania :] Dodatkowo glinka bardzo szybko zasycha, więc zabieg wykonujemy bez zbędnej zwłoki.

2) Szampon-płukanka z glinki

Innym sposobem jest przygotowanie płukanki (litr wody + trzy łyżki glinki). Jak każdą płukankę, strumień trzeba kierować na skórę głowy, polewać powoli i równomiernie tak, by dotarła we wszystkie obszary. Kiedy już wylejemy glinkowy litr, dobrze jest poświęcić chwilę czasu na masaż głowy. Później dokładnie wszystko spłukać.

Oczywiście jest to opcja polecana, jeśli pragniecie dorobić się dramatycznego matu na włosach ;)

3) Suchy szampon z glinki

Jest to mój ulubiony sposób na glinkę. Kilkunastoma szczyptami dokładnie obsypuję włosy u nasady lub wcieram dłońmi, wcześniej je oprószając. W tym przypadku glinkę dobrze dobrać do koloru włosów. U brunetek takich jak ja dobrze sprawdza się glinka błękitna (paczkowana przez Fitokosmetik). W ogóle jej nie widać i fantastycznie odbija włosy do góry.

Resztki glinki wyczesujemy, ja robię to grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami, ponieważ włoski ciężko się rozczesują - możecie pomóc sobie silikonowm serum. Zawsze potem wcieram w pasma dwie krople Alterry, żeby dodać im błysku i trochę je wygładzić. Tutaj jest dowolność, co kto lubi. Mnie podoba się lekka sztywność włosów, bo trzymają dobrze fryzurę czy lekkie fale po koczku.

Innym sposobem jest przepłukanie później włosów wodą. Nie jest to konieczne, ale jeśli macie wątpliwości, dobrze jest od tego zacząć. Woda wypłucze dokładnie resztki glinki, możecie zrobić jeszcze płukankę octową i fryzurę układać od nowa! :)


Na koniec

Dziewczyny, pamiętajcie o tym, że glinki nie mają miłej konsystencji i nie pienią się jak butelkowane szampony, toteż używanie ich  do włosów może wydać się na początku dziwne i mało praktyczne. Wymagają odpowiedniego podejścia, trochę więcej czasu i cierpliwości. Jeśli za pierwszym razem Wam nie wyszło, napiszcie tutaj w komentarzu i dojdziemy wspólnie do tego, co może pomóc.

A jakie są Wasze doświadczenia z glinkami?

O czym chcielibyście jeszcze przeczytać na blogu? :)


16 komentarzy:

  1. hihi to ja jestem pierwsza, bo właśnie zobaczyłam że napisałaś o nim u mnie;)) Ja glinkę dodaję do mycia odżywką, to super patent:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja druga, dla mnie przyspieszyłaś post ;) Dzięki ogromne :) Będę testować - mam gdzieś w szufladzie białą glinkę. Dodam do szamponu, tak na początek. Jak się dobrze sprawi, to będę testować samą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już będzie po, to napisz mi tutaj jakie efekty po szamponie z glinką :)

      Usuń
    2. Jasne, dam znać :)

      Bea

      Usuń
  3. Zgodnie z obietnicą - daję znać. Ukręciłam miksturkę następującą: biała glinka z bambusem rozrobiona z wodą, do tego dwie porcje szamponu Neutral i duża porcja Isany Med Creme Ol Dusche (isanę dodałam przy poprzednim myciu do szamponu żeby nawilżyć głowę). Miało tego być mniej więcej po 1/3, ale najwięcej wyszło glinki. Umyłam włosy dwa razy. Piana była bardzo kremowa, dobrze się rozprowadzało, dobrze spłukiwało. Chociaż wrażenie chropowatości było ;)
    Końce zabezpieczyłam odżywką, całość spłukałam. Miałam nie płukać w płukance octowej, ale bałam się szorstkości i matowych włosów, więc spłukałam jeszcze octem ;)
    Wrażenia na świeżo - bardzo sypkie, błyszczące włosy. Jakby nieco uniesione może, może jakby więcej ich? ;) Skóra głowy nie jest uspokojona, zobaczymy jak się będzie sprawować jutro, i ile wytrzymają do następnego mycia.
    Bea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bea, jakie u Ciebie problemy skóry głowy występują? Czy ta Isana pomaga i uspokaja skórę? Jestem ciekawa, jak to wszystko razem wyglądało, aż trzy porcje szamponu i jeszcze glinka z wodą :D Cieszę się, że się udało. Pozdrowionka i odzywaj się przy dalszych eksperymentach, będę dopisywać do glinkowej encyklopedii! Buziaki

      Usuń
    2. Generalnie jest tak, że kiedyś dawno temu miałam czasem skłonność do łupieżu, ale bardzo sporadycznie i naprawdę dawno temu. Moim głównym problemem jest szybkie przetłuszczanie. Na studiach, jakieś 4-6 lat temu czasem je farbowałam, trochę to je poniszczyło, więc przeszłam na naturalną stronę mocy - oleje, szampony bez sls, i takie tam ;)
      Jak włosy odrastały, to lekkie szampony przestały je domywać. I nie wiem, czy zmalała im porowatość, czy coś innego się stało, ale zaczęły szybko przyklapywać. Więc myłam na zmianę, mocny, słaby szampon. Przetłuszczały się cały czas bardzo. Więc sięgnęłam po balsam myjący Sylveco, ale mogę go używać sporadycznie bo mimo iż ładnie pielęgnuje to mnie przeciąża. I tak po sugestii Wiedźmy wpadłam na dodawanie Isany do szamponu. Ale do rzeczy, bo motam strasznie ;)
      Moje aktualne problemy to swędząca skóra głowy i szybkie przetłuszczanie, włosy łatwo tracące objętość. Wprawdzie mam ich dużo i są długie, ale szybko klapią ;)
      O, to by było na tyle :) Jeśli masz jakieś sugestie - dziel się śmiało :)

      Usuń
    3. Bea, myślę że w kwestii przetłuszczania warto dać szansę glince, ale w większym stężeniu. Tak sobie myślę o takim kompresie na skórę głowy 50/50 glinka zielona+żel z siemienia lnianego. Żel powinien pomóc na swędzenie.
      Balsam Sylveco ma bajeczny skład i adekwatną do niego rzadką, niepieniącą się konsystencję :). Ale niestety podsuszał mi włosy od samego początku. A jego właściwości myjące były... zastanawiające ;d

      Usuń
  4. A ja na glinkę wciąż "się czaję" i nie mogę się zebrać do jej kupna. Tyle dobrego już o nich słyszałam :) Najbardziej interesuje mnie patent z suchym szamponem.
    Wiesz może czy taką glinkę można też stosować na twarz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jej najpowszechniejsze przeznaczenie :)

      Usuń
  5. Ja glinkę mieszam z wodą w małej buteleczce i rozprowadzam na skalp, masuję skóre głowy jakąś minute i zostawiam na kolejną. Potem wszystko spłukuję i włosy są super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roszpun, jakiego typu są Twoje włosy?

      Usuń
  6. Glinkę (różowa lub żółtą - akurat mam 2 pudła z Bioline i nie miałam co z nimi zrobić) mieszam na oko odżywką myjącą Ziai (tzn. ciut glinki + dużo no poo)i efekt jest super: włosy czyste, błyszczące, odżywione i uniesione zarazem.
    Podobny efekt uzyskuję po masce Yves Rocher z glinką marokańską do włosów i ciała, ale tam najpierw muszę zastosować szampon. :-)
    Ostatnio reklamowanych produktów Elseve z glinkami jeszcze nie wypróbowałam, ale nie sadzę że efekt byłby lepszy.
    Włosy mam długie przy głowie szybko lubią klapnąć (myje codziennie), farbowane na ciemno z pozostałościami po ombre, więc końce suche (używam odrobiny eliksiru Gliss Kur dla błysku i sczepienia końcówek)

    OdpowiedzUsuń
  7. Acha, super blog. Wprawdzie nie jestem aż taka fanką naturalnego dbania o włosy, ale sporo pomysłów stosuje chociaż kompromisowo (trochę chemii, silikonów, sls-ów, ale za to koniecznie z dodatkiem natury). :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anonimku. Czy dobrze rozumiem, że masz włosy niskoporowate? Bo mam wrażenie, że na wysokoporach glinka sprawdza się przeciętnie (pewnie zbyt rozchyla łuski włosów). Dlatego ja na długość jej nie stosuję.
      Oj, mi też się zdarza używać "chemii" :) Wiernie trzymam się tylko zasady o niestosowaniu silnych detergentów na włosy i skórę twarzy :)

      Usuń
  8. Och, dziękuję za odpowiedź:) Chyba mam średnioporowate. Lubię czasem dac na końce odżywkę przed lub po myciu (rzadziej), a najbardziej lubię silikony (tak tak:) na same końcówki, po wysuszeniu włosów aplikuję małą dawkę eliksiru/serum i robię "zawiniętą" kitkę kilkukrotnie przewijając końcówki przez gumki-sprężynki. Po rozpuszczeniu końcówki są ładnie szczepione i pofalowane na końcach. Lepiej mi się tak układają, normalnie są lekko falowane, rozwichrzone na końcach (nawet po przycięciu).
    Co do detergentów na twarz - jak ognia unikam jakichkolwiek żeli myjących. Zmywam wieczorem makijaż i odświeżam skórę rano tylko za pomocą naturalnych olejów i domowych ziołowych/owocowych/octowych/miodowych toników zrobionych z tego na co aktualnie mam ochotę. Zawsze wyszukuje na półkach ze zdrowa żywnością ciekawych dodatków typu spirulina, ocet jabłkowy czy goji...
    Ale na włosy chemia musi być;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. Cenię Czytelników, którzy mają swój mały wkład w bloga. Jeżeli jesteś Anonimem, proszę, podpisz się imieniem lub nickiem :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...